Strona:Chimera 1907 z. 28-30.djvu/99

Ta strona została uwierzytelniona.
ŚLADEM ROSYNANTA87

co ślubem czcił Adryatyk? Równość! — Chleba? noża?
A krając po kawałku — świat szczęściem opromienią?

Jeślim nieśmiertelny, będęż Samobójcą?
Jeżeli ciało głupstwo, czemu mnie osądzą?
Czy Bóg to Zero? Jedność? Dlaczegóż jest Trójcą?
Słuchamy serca bicia? algebry? Idziem ku Ogrójcom?
— Nie mogą twierdzić, gdyż nie są pewni, czyli błądzą —

Zwątpienie daje-ż prawo na jakie przeczenie?
Co lepsze: szukać Boga? czy też kawał życia?
Słuchałem skarg mrowiska: szmery i milczenie
Dąb zgnił, jemioła kwitnie. Teza, czy przeczenie?
Co za nami zostało? Co jest do przebycia?

„Śpij, Hamlecie!“ Taką jest odpowiedź moja;
ja sam przeciwko sobie duszy luk naprężę!
Choć trudno, bo za ręce chwyta łan-dziewoja,
to znów księga, i chociaż wątpi dusza moja
wybieram Krzyż i Księgę, Gołąbka i Węże —

Nie wybieram dowolnie. Wybrałem przed wieki.
Te drogi dawno widzę — i wiem, że nie miną — —
A Krzyż wykwitł przede mną bez końca — daleki
Po mędrcach jąłem Księgi. A w dziecięce wieki
już mnie rwali — Wąż, Gołąb ku swoim krainom

Tak wziąłem cnót symbole. Niechaj we mnie walczą!
Na Krzyżu mam Oko Boże; Wąż ma zapach trupi
(wyjąłem z czaszki mędrca) — Krzyż w ślinę padalczą
nurzam — Sercem Gołębia walczę
Zwycięży duch, co razem jest „mądry“ i „głupi“