Strona:Drugie życie doktora Murka (Tadeusz Dołęga-Mostowicz).djvu/033

Ta strona została uwierzytelniona.

Informowanie się w kilku, bardziej znanych, nocnych lokalach, wybranych z katalogu abonentów na chybił-trafił, też nie dało rezultatu.
Tymczasem, wraz z powrotem Murka do zdrowia, Kuzykowa korzystała z każdej nieobecności męża, by atakować gościa. Czy Kuzyk zaczął się czegoś domyślać, czy też poprostu uprzykrzył sobie przeciągający się pobyt Murka w domu, dość, iż coraz niechętniej doń się odnosił. Z tem wszystkiem i Murkowi już obrzydło to przymusowe więzienie.
Należało zresztą pomyśleć o takiem, czy innem, urządzeniu się. W tym celu przedewszystkiem udał się pewnego wieczora na ulicę Świętokrzyską, gdzie kupił nowe ubranie, elegancką jesionkę i kapelusz. Zafundował też sobie rogowe okulary, w których wyglądał jak profesor, bo i broda dodawała mu powagi. Do jakiego stopnia się zmienił, miał możność stwierdzić, gdy nos w nos spotkał na ulicy towarzysza Posiadłego, z którym znali się doskonale. Posiadły przeszedł obok niego i wcale go nie poznał.
Próba ta ucieszyła Murka bardzo. Oczywiście, o wykorzystaniu swej metamorfozy zewnętrznej dla ukrycia się przed komunistami, nie można było myśleć poważnie. Wcześniej, czy później, dowiedzą się o tem od Kuzyka, a wówczas ich podejrzenia jeszcze bardziej się ugruntują, i zapadnie wyrok, na którego wykonanie nie trzeba będzie długo czekać. To też Murek postanowił zameldować się w partji. Może nie zrobiłby tego, gdyby mógł odnaleźć Arletkę. Przy jej sprycie dałoby się może coś wykombinować. Wszelkie jednak poszukiwania nie dały pożądanego skutku, a bał się zaryzykować pójścia na Solec i próby nawiązania z nią kontaktu przez dozorcę domu. Wogóle całej tamtej dzielnicy należało unikać.
Narazie rozkoszował się od dawna nieznanym odpoczynkiem i dostatkiem. Czysta bielizna, przyzwoite ubranie, do-