Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/289

Ta strona została przepisana.
281
AKT PIERWSZY. SCENA DRUGA.

w teraźniejszym liczebnym wieku, tak mało na siebie zwracają uwagi, że prawdziwe męstwo i odwaga zostały obróconemi do wodzenia niedźwiedzią dowcip tuła się po szynkowniach i całą swą bystrość rozprasza na karteczki, a wszystkie inne dary uzacniające człowieka nie lepsze są w teraźniejszym stanie, do jakiego je złośliwość wieku przywiodła, od czarnych porzeczek. Wam, moi panowie, którzyście już starzy i przez myśl nie przechodzi, do czego młodość jest zdolną. O zbytku ożywiającego nas ciepła wy sądzicie podług goryczy swojej żółci, a my też na skrzydłach młodości niekiedy zadaleko zalatujemy.
Lord sędzia. Więc wy sir Dżonie kładziecie siebie na liście młodości, wy, na których tak czytelnie napisał czas swoje ulubione słowo: „starość“. To oko wieczną łzą zalśnione, ta sucha ręka, żółta cera, biała broda, codzień cieniejąca noga i codzień przybywający żołądek, głos drżący, oddech krótki, podbródek rozdwojony i z tem wszystkiem coraz ostrzejszy, dowcip codzień tępszy, jednem słowem wszystko, co jest w was i co was otacza, nie przypominaż wam zniszczenia czasu? I wy jeszcze chcecie uchodzić za młodzika? Wstydź się, wstydź sir Dżonie!
Falstaf. Milordzie! Jam się urodził o trzeciej godzinie z południa, z zupełnie białą głową i z żołądkiem już zaokrąglonym. Co się tycze mojego głosu, straciłem go krzycząc na żołnierzy i śpiewając antyfony. Innych dowodów za moją młodością przytaczać nie będę: koniec końcem że mogę się nazwać starym tylko pod względem rozwagi i rozsądku. Jeśliby zaś podobało się komu iść ze mną o lepsze: kto da wyższego susa, w zakład o tysiąc marek, ten może mi z góry zapłacić stawkę i wyprzeć się popisu. Co się tycze policzka, danego waszej dostojności przez księcia, to ten ze strony księcia danym był po grubiańsku, lecz wyście go przyjęli jak lord pełen rozsądku. W swoim czasie natarłem za to porządnie księciu uszy, i młody lew pokutuje teraz za swoje; wprawdzie nie w popiele i włosiennicy, lecz w gorzkich gronach winnicy!