Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. III.djvu/330

Ta strona została przepisana.
322
KRÓL HENRYK IV. CZĘŚĆ DRUGA.

za morze, i urządzimy się tak, że za ciebie podzwonią twoi krewni. Sąż to wszyscy?
Płytek. Mamy jeszcze dwóch w pogotowiu nad liczbę, panu od nas należy się czterech, lecz racz wprzódy wejść pod naszą ubogą strzechę i przyjąć skromny obiadek.
Falstaf. Bardzo chętnie wypiję kieliszek wina, ale nie mogę pozostać na obiedzie. Niewymownie rad jestem, że was widzę, panie Płytek.
Płytek. A czy przypominasz sobie sir Dżonie, jakeśmy to przepędzili całą noc w młynie wietrznym koło polanki świętego Jerzego.
Falstaf. Zapomnijmy o tem, kochany panie Płytek.
Płytek. Co też my psikusów nie nawyrabiali tej nocy. A czy żyje jeszcze i dotąd Joanna Night Work?
Falstaf. I dotąd panie Płytek.
Płytek. Ona nigdy nie mogła się odemnie odżegnać.
Falstaf. Prawda że nigdy, lecz za to też i powtarzała zawsze, że was cierpieć nie może.
Płytek. Bardzo wierzę, bom też ja jej dokuczył, dokuczył. Był to w swoją porę dobry towar, czy utrzymuje się ona jeszcze?
Falstaf. Stara, stara panie Płytek.
Płytek. W samej rzeczy już powinnna być stara, inaczej być i nie może, jużci też musi być starą, kiedy swojego Robina Night Work miała ze starym Night Work, pierwej jeszcze nim ja wstąpiłem do kolegium.
Milczek. Pięćdziesiąt i pięć lat temu.
Płytek. Ach! Panie Milczek! Jeślibyś to widział, cośmy z tym rycerzem widzieli! — Co! alboż nieprawdę mówię sir Dżonie?
Falstaf. Słyszeliśmy nie raz północną grzechotkę, panie Płytek.
Płytek. O, żeśmy słyszeli, to słyszeli, słyszeliśmy na honor! Jeżeli kto, to my zapewne słyszeliśmy. Naszem nocnem hasłem było: „Hop, hop, chłopcy!“ Ale idźmy do stołu! — Czy to takie dni my widzieli! proszę panów.

(Falstaf, Milczek i Płytek wychodzą).