Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/105

Ta strona została przepisana.
Prologus.

Sceną jest Troja. Z wysp Grecy! książęta,
Gdy im zawrzała gniewem krew gorąca,
Do portu Aten statki swe wysłali
Z liczną załogą służby i rynsztunkiem
Okrutnej wojny. Sześćdziesiąt i dziewięć
Wodzów w książęcych mitrach odpłynęło
Z Atyki w stronę Frygii... Ślub ich święty,
Że zburzą Troję, gdzie pani Helena,
Menelausowi wydarta, z Parysem
Spi w jednem łożu: oto sedno wojny.
W stronę Tenedos spieszą;
Zrzucają z siebie wreszcie dzielny ciężar,
Głębokie statki; na równinach Ilium
Kipi świeżością, męstwem grecki obóz,
A gród Pryama, sześciobramna Troja.
(Dardania, Thymbrya, Ilias, Chetus, Troas,
Antenorides), potężne podwoje
W mig zatrzasnęła na ciężkich zawiasach,
By dać ochronę swym synom.
Oczekiwanie więc, niepokój niecąc
W burzliwych duchach i Greków i Trojan,
Wszystko na kartę kładzie... Tu ja staję
Jako prologus, w zbroi nie ufając
Poety pióru, głosowi aktorów, —
(Tylko ponieważ rzecz wymaga tego),
Śtaję, by zwieście wam, zacni słuchacze,
Ze sztuka, przeskakując walk początek,
Zacznie od środka i to tylko ruszy,
Co z sceny może przemówić do duszy.
Gańcież i chw alcie... Ja zniosę spokojnie
Czy złe, czy dobre, — całkiem jak na wojnie.