Strona:Dzieła Wiliama Szekspira T. IX.djvu/61

Ta strona została skorygowana.
55
AKT TRZECI. SCENA DRUGA.

Książę. Nic nie wiem; a wy, czy możecie mi coś powiedzieć o nim?
Lucyo. Jedni powiadają, że jest u cesarza rosyjskiego, inni że jest w Rzymie; a wam jak się zdaje? Gdzie on teraz?
Książę. Nie wiem wcale; lecz gdzie bądź jest, życzę mu szczęścia.
Lucyo. Fantastyczny był to wybryk z jego strony, wykraść się z własnego państwa, a przywłaszczyć sobie włóczykijstwo, do którego się nie rodził. Angelo w jego nieobecności dobrze panuje, tylko że trochę przekroczył granice.
Książę. Dobrze zrobił.
Lucyo. Trochę więcej pobłażania dla jurności nie zrobiłoby mu krzywdy, mój ojcze; trochę on za cierpki w tej mierze.
Książę. Występek ten zbyt się rozpowszechnił; surowość musi go wyleczyć.
Lucyo. Tak jest, nie przeczę, występek ten liczną ma familię i wysoką parentelę, ale niepodobna do szczętu go wyplenić, ojcze, dopóki jeść i pić będzie wolno: Powiadają, że ten Angelo nie rodził się z mężczyzny i niewiasty wedle prawowitego sposobu stworzenia: czy to prawda? jak myślicie?
Książę. A w jakiż rodził się sposób?
Lucyo. Jedni utrzymują, że go wyikrzyła syrena, inni, że był poczęty przez dwóch sztokfiszów; ale to jest pewnem, że kiedy wypuszcza wodę, uryna jego ścina się na lód: wiem z pewnością, że to prawda; a że jest rodzaju nijakiego, to również rzecz niezawodna.
Książę. Zabawny z was człowiek, mości panie; pleciecie od rzeczy.
Lucyo. Jakto? czy to nie okrucieństwo z jego strony, za bunt w rozporku wydzierać życie człowiekowi! Czy nieobecny książę zrobiłby coś podobnego? Nimby jednego człowieka powiesił za to, że spłodził stu bękartów, onby raczej dał na mamki dla tysiąca; zna się on trochę na tej zabawie, zna tę służbę, dla tego też pobłażliwy jest dla niej.