Strona:Dzieła Williama Shakspeare II tłum. Hołowiński.djvu/102

Ta strona została przepisana.
92
MAKBET.
MALKOLM.

Złem się zowie:
Najdziwniejszy czyn poczciwego króla;
Zyjąc tu widziałem, jak przywraca zdrowie,
Ale jak u niebios ten uprasza cud,
Lepiéj mu wiadomo: dość ze chory lud,
Spuchły, straszny oczom, wrzód go bowiem kryje,
Rospacz medycyny, on uzdrawia w net;
Złoty medal zwykł wieszać im na szyję
Przy modlitwie pewnéj: i jak wieść powiada,
Że tę moc leczenia jeszcze w spadku nada
Królom swym następcom: oprócz tego cudu
I prorokowania boski dar posiada;
W iele błogosławieństw zdobi jego tron,
Dowód niebios łaski.[1](wchodzi ROSSE).

MAKDUFF.

Patrz, kto idzie tu?

MALKOLM.

Rodak, ale kto, jeszcze nie poznaję.

MAKDUFF.

O mój drogi krewny, mile witaj nam!

MALKOLM.

Już poznaję: Boże, usuń ten zły czas,
Który w cudzoziemców mieni wzajem nas.

  1. Pochlebstwo jeszcze niektórym cesarzom rzymskim ten dar cudownego leczenia wmówiło. W Anglii długo ten cud mniemany utrzymywał się, aż póki oświecenie rozpędziło ten szarlatanizm. Jakoż Henryk VIII używał tego daru, a Elżbieta będąc w zamku Kenilworth w roku 1575 miała także dziewięć osób uzdrowić. Shakspeare wziął to po prostu z kroniki Holinsched.