Strona:Dzieła Williama Shakspeare II tłum. Hołowiński.djvu/111

Ta strona została przepisana.
101
AKT PIĄTY.
LEKARZ.

Ta choroba nad moje doświadczenie: jednak znałem takich, co chodzili we śnie i święcie umarli na łóżku.

LADY MAKBET.

Umyj twoje ręce, weź nocne ubranie; nie wyglądaj tak blado: — Powiadam znowu tobie: Banko pochowany, nie może wrócić ze swego grobu.

LEKARZ.

Czy tak?

LADY MAKBET.

Do łóżka, do łóżka, kołaczą w bramę. Chodź, chodź, chodź, chodź, daj mnie rękę. Co zrobiono, tego nie można odrobić: do łóżka, do łóżka, do łóżka.

LEKARZ.

Pójdzież teraz do łóżka?

DAMA.

Prosto.

LEKARZ.

Straszne rzeczy mówi. Niezwyczajne czyny
Rodzą niezwyczajne w myśli pomieszanie:
I poduszce tajnie myśl powierza chora.
Tu potrzeba więcéj xiędza jak doktora. —
Boże, bądź miłościwi — Idź za nią krok w krok,
Usuń przednią środki uszkodzenia sobie:
Z oka jéj nie spuszczaj: — No, dobranoc tobie.
Mnie zmieszała umysł, zadziwiła wzrok.
Myślę — nie śmiem mówić.

DAMA.

Dobrej nocy życzę.

(wychodzą).