Strona:Dzieła Williama Shakspeare II tłum. Hołowiński.djvu/67

Ta strona została przepisana.
57
AKT TRZECI.
MAKBET.

Bądź niewiedząc, wolna od tych nowych win,
Aż pochwalisz czyn. — Nocy chodź z powłoką,
Litośnego dnia zawiąż czułe oko;
A twą pełną krwi niewidzialną ręką
Mojéj zbrodni kwit zmaz i podrzyj w sztuki,
Bo mię bladym czyni. Pada zmierzch, a kruki
Ciągną w swoje lasy:
Dobre twory dnia słabnąc usypiają,
A działacze nocni już do łupu wstają. —
Tyś zdziwiona mową, lecz bądź bez obawy:
Złem się tylko wzmocnią źle poczęte sprawy.
No, chodź zemną razem.(wychodzą).


SCENA TRZECIA.
(Fores. Park z bramą pałacową).
(Wchodzą trzej Zbójcy).
PIERWSZY ZBÓJCA.

Któż ci kazał być z nami razem?

TRZECI ZBÓJCA.

Makbet.

DRUGI ZBÓJCA.

Można ufać mu, wszak najdoskonaléj
Już opisał nam poruczenia nasze,
I działania sposób.

PIERWSZY ZBÓJCA.

Z nami tedy bądź.
Trochę dnia promieni błyszczy na zachodzie:
Jezdziec opoźniony teraz konia bodzie,
By wczas być w gospodzie. Wkrótce ku téj stronie
Nasz się przedmiot zbliży.