Strona:Dzieła Williama Shakspeare II tłum. Hołowiński.djvu/96

Ta strona została przepisana.
86
MAKBET.
MALKOLM.

Wierząc temu plączę, a com słyszał wierzę;
Gdy posłuży czas, pragnę to naprawić.
Bardzo może być, żes to mówił szczerze.
Tyran ten, którego imie może sprawić
Jedną swoją wzmianką językowi wrzody,
Był poczciwy człek i był tobie luby;
On cię nie tknął jeszcze. Chociaż jestem młody,
Możesz w łaskę jego uróść z mojéj zguby;
Mądrość lać niewinnych, słabych jagniąt krew
Na ofiarę Bóstwu, by przebłagać gniew.

MAKDUFF.

Jam nie zdrajca, panie.

MALKOLM.

Ale Makbet zdrajca.
Proste i poczciwe nawet przyrodzenie
Spaczy rozkaz króla. Daj mi przebaczenie:
Czém w istocie jesteś myślą nie odmienię:
Jaśni są Anieli, choć jedni ściemnieli:
Choć występek zwykł cnotą się maskować,
Jednak cnota musi pozor swój zachować.

MAKDUFF.

Nie mam już nadziei.

MALKOLM.

Może właśnie w tem, co obawę nieci.
Czyż tak nagle mogłeś rzucić żonę, dzieci,
Te pobudki życia, miłości ogniwa,
I bez pożegnania? Przebacz, lecz dobywa
Własne bespieczeństwo wszystkie te obawy,
Nie chęć twéj obrazy; wszak być możesz prawy
Minto wszelki sąd.