Strona:Dzieła Williama Shakspeare II tłum. Hołowiński.djvu/98

Ta strona została przepisana.
88
MAKBET.
MAKDUFF.

W legionów tłumie
Okropnego piekła żaden czart nie umie
Przejść Makbeta w złém.

MALKOLM.

Prawda, że krwiożerca,
Chytry i rozpustnik, chciwiec, przeniewierca,
Popędliwy, złośnik, gotów na grzech każdy,
Co ma tylko imie. Lecz dna pozbawiony
Méj rospusty dół: wasze córki, żony,
Nie zdołają wasze panie i dziewice
Lubieżności mej napełnić krynicę;
Wszystko, co najświętsze, moja żądza zrzuci,
Gdy na drodze stanie rozpasanej chuci:
Czyż nie lepszy Makbet, niżli taki król?

MAKDUFF.

Rozpasana chuć jest tyraństwa zaród,
I przedwcześnie z królów ogałaca naród,
Szczęsny tron wypróżnia. Lecz się nie bój wdziać
Tego, co jest twoje; możesz twym roskoszom
W całéj zupełności bieg swobodny dać,
I mścić pozor cnoty, świat zamruży oczy.
Mamy na to Dam nader tłum ochoczy;
Tego nie zje sęp twéj rospustnej chęci,
Co na tronu blask chętnie się poświęci,
Gdy poznają skłonność.

MALKOLM.

Lecz nienasycona
Jeszcze chciwość wrosła w moje przyrodzenie,
Tak, że gdy uwieńczy moję skroń korona,
Pozabijani Panów, by ich pozrzec mienie;