Strona:Dzieła Williama Shakspeare I tłum. Hołowiński.djvu/326

Ta strona została przepisana.
316
ROMEO I JULIA.

Nie być z nim razem, wzdryga się serce, —
Miłość Tybalta chciałabym w zemście
Zaraz na jego wylać mordercę!

PANI KAPULET.

Przypraw truciznę, znajdę człowieka.
Powiém wesołe teraz ci wieści.

JULIA.

Czas ten nieszczęsny pociechy czeka,
Pani, upraszam jakież to wieści?

PANI KAPULET.

Dobrze, czujnego masz rodzieiela,
Który, by wyrwać ciebie z boleści,
Nagle wynalazł dzionek wesela,
Nad spodziewanie moje i twoje.

JULIA.

W dobry czas, pani, cóż to za gody?

PANI KAPULET.

W czwartek następny wielkie wesele,
Bo hrabia Parys piękny i młody
Zrobi w świętego Piotra kościele
Ciebie wesołą oblubienicą.

JULIA.

Na Piotra kościół święty i Piotra,
Szczęsną nie zrobi oblubienicą.
Dziwi mię pośpiech, muszę dać rękę
Wprzód nim mąż przyszły o nią się stara.
Proszę powiedzieć ojcu i panu
Za mąż nie pójdę, gdy pójdę, klnę się,
To za Romea, choć wiész nie cierpię,
Nie za Parysa: — Też to nowiny!