Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 1.djvu/186

Ta strona została przepisana.

Boling.  O czarny, straszny, o spisku ohydny!
O prawy ojcze syna przeniewiercy!
Ty czyste, srebrne, nieskalane źródło,
Z którego strumień ten trysnął, co w biegu
Tylko na mętną zmienił się kałużę!
Zbytek dobroci twej na złe się zmienia.
Nadmiar ten jednak dobroci zamaże
Śmiertelną plamę występnego syna.
York.  Ma cnota będzie wad jego rajfurką?
A jego hańba mój honor roztrwoni
Jak złoto ojca skąpego rozrzutnik?
Mój honor hańby jego śmiercią żyje,
Lub hańba jego honor mój zabije.
Kto życie jemu daje, mnie odbiera:
Gdzie zdrada żyje, tam wierność umiera.
Księżna  (za sceną). Królu mój, panie, otwórz mi, przez Boga!
Boling.  Kto przeraźliwym tak głosem mnie wzywa?
Księżna  (za sceną). Kobieta, twoja nieszczęsna stryjenka.
Otwórz, przez litość dla żebraczki, panie,
Co po raz pierwszy wyszła na żebranie.
Boling.  Tragedya w farsę zmienia się w tej chwili,
„Król i Żebraczka“ tytuł krotofili.
Otwórz drzwi matce, bo ją tu sprowadza
Grzech syna, który króla swego zdradza.
York.  Jeśli przebaczysz łzą matki wzruszony,
Twa litość zbrodni wyda nowych plony.
Zgangrenowany członek utnij, panie,
A reszta ciała przy zdrowiu zostanie.

(Wchodzi Księżna).

Księżna.  Nie daj się kusić okrutnej potworze:
Sam się nie kocha, jak kochać cię może?
York.  Po coś tu przyszła, kobieto szalona?
Zdrajcę starego mlekiem karmić łona?
Księżna.  Cierpliwość, mężu! — królu miłościwy — (klęka).
Boling.  Wstań, wstań, stryjenko.
Księżna.  O nie, jak Bóg żywy,
Póty się czołgać na kolanach będę,
Na dziennem świetle przy szczęsnych nie siędę,