Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 1.djvu/362

Ta strona została przepisana.

się nauczył od świstających furmanów, przysięgając, że to były jego własne fantazye lub nokturny. A teraz ten pałasik grzechu[1] został rycerzem i mówi tak poufale o Janie z Gandawy, jakby był jego ślubnym bratem, choć jestem gotów przysiądz, że go raz tylko widział w szrankach, gdzie dostał od niego w łeb pałaszem za to, że się wcisnął między marszałkowskich ludzi. Byłem tego świadkiem i powiedziałem Janowi z Gandawy, że bije swoje własne imię,[2] bo można było wsadzić całego, z wszystkiemi przyborami, w węgorzą skórę, a futerał oboja mógłby mu służyć za pałac i zamek. No, no, patrzcie, i ten człowiek ma teraz łany i trzody! Bardzo to dobrze; odnowię z nim znajomość za powrotem, a żleby było, gdybym nie potrafił zrobić sobie z niego dwóch filozoficznych kamieni. Jeśli młody kleń jest nętą na starego szczupaka, nie widzę powodów, dla którychbym nie mógł, wedle praw natury, chapnąć tego jegomościa. Niech się tylko nadarzy sposobność, a zobaczymy koniec. (Wychodzi).




AKT CZWARTY.
SCENA I.
Las w Yorkshire.
(Wchodzą: Arcybiskup Yorku, Mowbray, Hastings i inni).

Arcybisk.  Jak las ten zowią?
Hastings.  Gualtryjską puszczą.
Arcybisk.  Stańmy tu chwilę; roześlijmy zwiady

  1. W starych kościelnych dramatach Grzech miał zawsze w ręku drewniany pałasik.
  2. John of Gaunt, Jan z Gandawy. Gaunt, znaczy także wyschły, chudy. Igraszka słów niepodobna do wytłómaczenia.