Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 1.djvu/40

Ta strona została przepisana.

W potwór cię zmienił.
Ks. Austr.  Cicho! dość już tego.
Bękart.  Drżyjcie! Czy ryki lwa tego słyszycie?
Król Jan.  Śpieszmy się teraz na wejściu doliny
Nasze do boju pułki uszykować.
Bękart.  Lećmy korzystne zająć stanowisko.
Król Filip.  Idźmy, czas drogi. (Do Ludwika:) Ty staniesz z odwodem
Na tamtem wzgórzu. Bóg i prawo nasze! (wychodzą)

SCENA II.
Pod murami Angers.
(Alarm; utarczki, potem odwrót. Wchodzi Herold francuski z trębaczami i podstępuje pod mury).

Herold fr.  Otwórzcie bramy, Andegaweńczycy,
Przyjmijcie króla waszego, Artura,
Dziś on potężną Francyi dał prawicą
Angielskim matkom gorzkich łez powody,
Siejąc ich synów trupy na tem polu.
Niejednej wdowy jęczącej mąż chwyta
Ziębnącą ręką zakrwawioną ziemię.
Niewielką stratą kupione zwycięstwo
Igra z tańczącym sztandarem Francuzów,
Którzy nadchodzą w tryumfalnym marszu
Ogłosić królem i Anglii i waszym
Młodego księcia Bretanii, Artura.

(Wchodzi Herold angielski z trębaczami).

Her. ang.  Uderzcie w dzwony, Andegaweńczycy,
Jan, wasz i Anglii nadciąga monarcha,
Pan placu boju po krwawych zapasach.
Srebrem błyszczące wojsk jego kirysy,
Krwią pozłacane francuską, wracają.
Ni jedno pióro z angielskiego hełmu
Francuzów lancą nie spadło draśnięte;
W tych samych rękach wracają chorągwie,
Co je do bitwy idąc rozwinęły.
Jak grono strzelców wracają Anglicy
Z pofarbowaną krwią Francuzów dłonią.
Otwórzcie bramy, witajcie zwycięzcę!