Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 10.djvu/211

Ta strona została przepisana.

bym, żeby się miała, jak mówisz.
Parolles.  Jak mówię? Ja nic nie mówię.
Pajac.  Tem mędrszy z ciebie człowiek, bo niejednego człowieka język swojego pana zrujnował. Nic nie mówić, nic nie robić, nic nie widzieć i nic nie mieć, to jest najznakomitsza część twoich tytułów, które tak dobrze jak na nic wychodzą.
Parolles.  Precz mi stąd! Hultaj z ciebie.
Pajac.  Należało ci, mój panie, powiedzieć: przed hultajem, hultaj z ciebie, to jest przede mną jesteś hultajem, a wtedy powiedziałbyś prawdę.
Parolles.  Dobrze, dobrze, dowcipny z ciebie błazen, znam cię.
Pajac.  Czy w sobie mnie poznałeś, mój panie, lub czy cię nauczono mnie poznać? Szukanie nie byłoby bez korzyści; mógłbyś może odkryć w sobie nielada błazna na pociechę świata, a pomnożenie śmiechu.

Parolles.  Wyborny błazen i dobrze karmiony. —
Mój pan, o pani, tej nocy odjeżdża,
Ważna mu sprawa pośpiech nakazuje.
Wielkich miłości praw i przywilejów,
Które ci dłużny, nie zaprzecza wcale,
Lecz z konieczności na później odkłada.
Zwłoka ta z czasem, jak balsam woniący,
Wstrzemięźliwością wydestylowany,
Puchar twojego żywota przepełni
Rozkoszy trunkiem.
Helena.  Co więcej poleca?
Parolles.  Żebyś natychmiast pożegnała króla,
A nagły odjazd tak wytłomaczyła,
eby się wydał skutkiem twojej woli.
Helena.  A jakie dalsze są jego zlecenia?
Parolles.  Żebyś czekała na dalsze rozkazy,
Gdy przyzwolenie królewskie otrzymasz.
Helena.  We wszystkiem jego poddaję się woli.
Parolles.  Zrobię mój raport.
Helena.  Zrób, proszę. (Do Paj.) Chodź ze mną!

(Wychodzą).