Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 12.djvu/164

Ta strona została przepisana.
—   154   —

To nasz cel. By wesele w sercach wam obudzić
Nie jesteśmy tu; żeby na chwilę was nudzić
Gotowi aktorowie, a sztuki swej tokiem
Wyłożą, co przed waszem przesunie się okiem[1].

Tezeusz.  Ten zuch nie zważa na punkta.
Lizander.  Jechał na swoim prologu, jak dziki źróbek; nie wie, co to jest stanąć. Dobra nauka, miłościwy panie: nie dość jest mówić, trzeba jeszcze mówić jak należy.
Hippolita.  To prawda. Grał na swoim prologu, jak dziecko na fujarce; dźwięk, tylko że bez ładu.
Tezeusz.  Mowa jego podobna jest do powikłanego łańcucha; nie brak żadnego ogniwa, ale wszystko w nieporządku. Lecz co dalej?

(Wchodzą: Piram i Tyzbe, Mur, Światło księżyca i Lew w pantominie).

Prolog.  Ten widok może trochę zadziwia słuchaczy,
Ale prawda niebawem wszystko wytłómaczy.
Ten mąż jest to Piramus, jeśli chcecie wiedzieć,
że dama ta Tyzbe, mogę wam powiedzieć.
Ten człek, którego wapno, jak widzicie, bieli,
To lichy mur, co biednych kochanków tych dzieli.
Jeśli muszą przez szpary jego nieszczęśliwi
Do ucha sobie szeptać, niech was to nie dziwi.
Ten znowu z psem, latarnią i tą wiązką cierni
Przedstawia blask księżyca; kochankowie wierni
Przy tym blasku księżyca poprzysięgli sobie
Odbyć miłosny sobór na Ninusa grobie.
W końcu, ta straszna bestya, co się lew nazywa,
Gdy w nocy, ufna Tyzbe, pierwsza tam przybywa,

  1. Gdyby Prolog większą dawal baczność na punkta, byłby powiedział:

    Jeżeli was obrazim, to mamy na myśli
    Pokazać, żeśmy bawić nie nudzić was przyśli
    Ubogiem przedstawieniem sztuki naszej wątku,
    I to jest szczery koniec naszego początku.
    Rozważcie to. Przychodzim, tylko na przekorę
    Nie przychodzim; by w dobrą ucieszyć was porę,
    To nasz cel, aby radość w sercach wam obudzić,
    Nie jesteśmy tu, żeby na chwilę was nudzić.
    Gotowi aktorowie, a sztuki swej tokiem
    Wyłożą, co przed waszem przesunie się okiem.