Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 12.djvu/225

Ta strona została przepisana.
—   215   —

Leontes.  Rozłam więc pieczęcie,
Czytaj wyrocznię.

Pisarz  (czyta). Hermiona jest czystą, Polixenes niewinnym, Kamillo wiernym poddanym, Leontes tyranem zazdrosnym. Niewinne jego dziecię prawowicie poczęte, a król żyć będzie bez dziedzica, jeśli straconej nie znajdzie.

Panowie.  Błogosławiony niech będzie Apollo!
Hermiona.  Błogosławiony!
Leontes.  Czy wiernie czytałeś?
Pisarz.  Czytałem, królu, jak na piśmie stoi.
Leontes.  W całej wyroczni niema słowa prawdy;
Wszystko jest fałszem; sąd niech sądzi dalej!

(Wchodzi Dworzanin).

Dworz.  Królu, mój panie!
Leontes.  Cóż to?
Dworz.  Królu, me poselstwo
Zrobi mnie celem twojej nienawiści:
Syn twój, królewicz, dręczony obawą
Niepewnych skutków matki swojej sądu,
Skonał.
Leontes.  Co? skonał?
Dworz.  Tak, królu mój, skonał.
Leontes.  Gniewny Apollo i same niebiosa
Niesprawiedliwość moją dziś chłostają.

(Hermiona mdleje).

Cóż to?
Paulina.  Wiadomość zabiła królowę.
Spójrz na jej lica, na śmierci patrz dzieło!
Leontes.  Weźcie królowę. Tylko zbytek żalu
Pierś jej przepełnił; życie wróci jeszcze.
Zbyt wielem własnym podejrzeniom ufał.
Błagam was, czułych nie szczędźcie zachodów,
Wróćcie jej życie! (Wychodzą: Paulina i Damy
z Hermioną).Przebacz mi, Apollo
Grzeszne bluźnierstwo przeciw twej wyroczni! —
Przywrócę dawną przyjaźń z Polixenem,
Miłość królowej odzyskam na nowo,