Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 3.djvu/149

Ta strona została przepisana.

A radość wasza moją jest własnością.
Gloucest.  Przekleństwa mego szlachetnego ojca,
Gdyś mu ubrała w koronę z papieru
Rycerskie czoło, łzy mu wycisnęła
Słowem pogardy, a na ich otarcie
Podała księciu szmatę umaczaną
We krwi niewinnej pięknego Rutlanda,
Przekleństwa jego na ciebie rzucone
W goryczy serca, wszystkie na cię spadły.
Krwawy uczynek nie my lecz Bóg skarał.
Elżbieta.  Tak mści niewinnych Boża sprawiedliwość.
Hastings.  Czyn to był straszny, zabić to niemowlę;
O okrutniejszym świat nigdy nie słyszał.
Rivers.  Na powieść o nim płakali tyrani.
Dorset.  Wszyscy wróżyli pomstę niewątpliwą.
Bucking.  Świadek morderstwa płakał, Northumberland.
Małgorz.  Nim przyszłam, jeden na drugiego warczał,
Gotowy wściekle do gardła mu skoczyć,
A teraz wszyscy na mnie się rzucacie?
Yorka klątwy byłyż tak potężne,
Że śmierć Henryka, śmierć mego Edwarda,
Strata korony, bolesne wygnanie,
Są tylko pomstą za tego bachura?
Mogąż przekleństwa chmur przebić zaporę,
Do nieba wzlecieć? A więc się rozstąpcie,
Otwórzcie drogę przekleństwom mym chmury!
Niech król wasz umrze przez zbytki nie wojnę,
Jak nasz przez zabój, by go królem zrobić!
Niech Edward, syn twój, dzisiaj książę Walii,
Za mego syna, co był księciem Walii,
Jak on, przedwczesną, nagłą umrze śmiercią!
Ty, dziś królowo, za mnie, przód królowę,
Przeżyj twą chwałę, jak ja nieszczęśliwa!
Żyj, o żyj długo, śmierć twych dzieci płakać,
I widzieć inną w twe ubraną prawa,
Jak ja ubraną w moje dziś cię widzę!
Twe szczęście długo przed tobą niech umrze!