Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 4.djvu/219

Ta strona została skorygowana.
—   209   —

Wystąp i z światłem pogódź się na nowo.
W tej strasznej nocy niech się co chce stanie,
Byle się tylko król mógł uratować!
Więc baczność! baczność! (Wychodzi).


SCENA VII.
Sala w zamku Gloucestera.
(Wchodzą: Cornwall, Began, Goneril, Edmund i Służba)

Cornwall.  Wracaj co prędzej do milorda, twojego małżonka; pokaż mu ten list. Armia francuska wylądowała. Szukajcie zdrajcy Gloucestera! (Wychodzi kilku Sług).
Regan.  Powieś go natychmiast!
Goneril.  Wyłup mu oczy!
Cornwall.  Zostawcie go mojemu gniewowi! — Edmundzie, zostań przy mojej siostrze. Pomsta, którą obowiązani jesteśmy dokonać na zdrajcy, twoim ojcu, nie jest to właściwy widok dla ciebie. Radź księciu, do którego się udajesz, aby się gotował z największym pośpiechem; my zrobimy to samo z naszej strony. Przez szybkich posłańców należy nam w ciągłem być porozumieniu. Bądź zdrowa, droga siostro! żegnam cię, lordzie Gloucesterze! (Wchodzi Oswald). Co nowego? Gdzie król?

Oswald.  Króla stąd milord Gloucester uprowadził.
Trzydziestu pięciu lub sześciu rycerzy
Zdołali w końcu przy bramach go znaleźć,
Z pomocą kilku lorda domowników,
Z królem do Dover ciągną, gdzie, jak mówią,
Znajdą gotowych zbrojnych przyjacieli.
Cornwall.  Dla twojej pani idź konie przygotuj!
Goneril.  Bądź zdrów, milordzie, i ty, droga siostro!

(Wychodzą: Goneril i Edmund).

Cornwall.  Bądź zdrów, Edmundzie! Szukajcie Gloucestera,
Stawcie go tutaj w dybach, jak złodzieja.

(Wychodzi kilku Służących).

Choć mi nie wolno życia mu odbierać
Bez formy sądu, władza ma dość wielka,