Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 4.djvu/29

Ta strona została skorygowana.
—   19   —

Pod której wpływem tron Neptuna stoi,
Jakby w dniu sądnym zaćmiła się cała.
Podobne znaki okropnych wydarzeń,
Jakby zwiastuny grożących przeznaczeń,
Zarazem niebo i ziemia zesłały
I naszej strefie i naszym spółziomkom.

(Wraca Duch).

Lecz cicho! patrzaj! Duch znowu powraca.
Drogę mu zajdę, choćby zginąć przyszło.
Stój, stój, złudzenie! Jeśli masz głos w piersiach,
Przemów!
Jeśli uczynek dobry mogę spełnić,
Co tobie ulżyć, a mnie zbawić zdolny,
Przemów!
Jeśli o ziemi twojej wiesz nieszczęściach,
Które, wprzód znane, dadzą się uniknąć,
O mów!
Lub, za żywota jeżeliś zakopał
Złupione skarby w ziemi tej wnętrznościach,
Za co, jak mówią, duch wraca po śmierci,

(Pieje kogut).

Mów! stój! odpowiedz! — Wstrzymaj go, Marcello
Marcel.  Mamże go moim uderzyć toporem?
Horacyo.  Jeśli nie stanie, uderz!
Bernardo.  On tu!
Horacyo.  On tu! (Znika Duch).
Marcel.  Zniknął. Źle robim, królewskiego ducha
Pragnąc zatrzymać pozorem przymusu.
On, jak powietrze, nie może być ranny,
Czczy cios złośliwem jest tylko szyderstwem.
Bernardo.  Już miał przemówić, kiedy kogut zapiał.
Horacyo.  Ale odbieżał, jak występna dusza
Na groźny rozkaz. Słyszałem już nieraz,
Że kogut, który poranku jest trąbą,
Swym przenikliwym a ostrym gardzielem
Budzi dnia boga; za danym tak znakiem,
Z morza czy ognia, ziemi czy powietrza,
Duch zabłąkany i samotny śpieszy