Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 4.djvu/51

Ta strona została przepisana.
—   41   —



AKT DRUGI.
SCENA I.
Pokój w domu Poloniusa.
(Wchodzą: Polonius, Rejnaldo).

Polonius.  Rejnaldo, wręcz mu list ten i pieniądze.
Rejnaldo.  Wypełnię rozkaz.
Polonius.  Mądrzebyś postąpił,
Gdybyś się o nim rozpytał u ludzi,
Nim go odwiedzisz.
Rejnaldo.  Myślałem już o tem.
Polonius.  Dobra odpowiedź, na uczciwość, dobra!
Otóż, w Paryżu pytaj mi się naprzód,
Czy są Duńczycy, jak i kto, gdzie żyją,
Jakie wydatki, jakie towarzystwo;
A kiedy z pytań tych krętobadawczych
Dojdziesz, że syna mego znają, zbliż się
I dotknij sprawy niby od niechcenia.
Możesz więc zacząć z daleka, naprzykład:
„Znam jego ojca, przyjaciół, po części
Jego samego“ — rozumiesz, Rejnaldo?
Rejnaldo.  Rozumiem, panie, dokładnie.
Polonius.  „Po części
Jego samego“ — możesz dodać: „mało;
Lecz jeśli to on, szalona to głowa,
Tylko zajęta tem i owem;“ wymyśl,
Co tylko zechcesz, byle nic brudnego,
Co honor krzywdzi; tego się wystrzegaj,
Lecz wszystkie dzikie, rozpustne wybryki,
Najlepiej znane jako towarzysze
Wolnej młodości.
Rejnaldo.  Naprzykład szulerka —
Polonius.  Lub picie, kłótnie, klęcia, pojedynki,
Dziewczyny — możesz wszystko to zarzucać.
Rejnaldo.  Lecz panie, to go skrzywdzi na honorze.