Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 4.djvu/93

Ta strona została przepisana.
—   83   —


SCENA IV.
Inna zamkowa sala.
(Wchodzą: Królowa, Polonius).

Polonius.  Przyjdzie niebawem; wsiądź na niego dobrze,
Powiedz, że trudno, by jego wybryki
Dłużej znoszono; że tylko twa dobroć
Przeciw upałom słoniła go dotąd.
Mów bez ogródki. Ja się tu ukryję.
Hamlet  (za sceną). O matko! matko!
Królowa.  Możesz na mnie liczyć,
Oddal się. Słyszę, już syn mój nadchodzi.

(Polonus kryje się za obiciem. — Wchodzi Hamlet).

Hamlet.  Więc jestem, matko. Jaka twoja wola?
Królowa.  Hamlecie, ciężko obraziłeś ojca.
Hamlet.  O matko, ciężko obraziłaś ojca.
Królowa.  Skończ tylko twoje puste odpowiedzi.
Hamlet.  Skończ przódy, matko, grzeszne zapytania.
Królowa.  Jakto, Hamlecie?
Hamlet.  Czego chcesz ode mnie?
Królowa.  Czy wiesz, kto jestem?
Hamlet.  O wiem, na krzyż święty;
Jesteś królową, twego szwagra żoną,
A matką moją, dałby Bóg inaczej!
Królowa.  Więc znajdę ludzi mówić z tobą zdolnych.
Hamlet.  Czekaj, siądź przódy; na krok się nie ruszysz,
Póki zwierciadła przed tobę nie stawię,
W którem zobaczysz głębie twej istności.
Królowa.  Jaki twój zamiar? Co, czy chcesz mnie zabić?
Hola! Ratunku!
Polonius  (za sceną). Ratunku! Ratuku!
Hamlet.  Co? szczur? (Dobywa szpady). On zginął! o dukata, zginął!

(Daje pchnięcie przez obicie).

Polonius  (za obiciem). Zabił mnie! (pada i umiera).
Królowa.  Boże! Coś zrobił, Hamlecie?
Hamlet.  Com zrobił? Nie wiem. Czy to król był, matko?

(Podnosi obicie i wyciąga Poloniusa).