Strona:Dzieła dramatyczne Williama Shakespeare T. 6.djvu/147

Ta strona została przepisana.
—   137   —

Nie traćmy czasu na cierpkich rozmowach;
Niech odtąd jedna dni naszych minuta
Bez jakiej nowej nie zbiega rozkoszy.
Jaka nas w wieczór dziś zabawa czeka?
Kleopatra.  Wysłuchaj posłów.
Antoniusz.  Swarliwa królowo,
Której do twarzy wszystko: gniewy, śmiechy,
Łzy nawet; w której wszystkie namiętności
Pełne uroku, uwielbienia godne!
Nie, żadnych posłów! Wszystek czas dla ciebie!
Razem tej nocy zbiegniemy ulice,
By lepiej poznać miasta obyczaje.
Idźmy! Wszak sama chciałać tego wczora.
Idźmy, królowo! Ani słowa więcej.

(Wychodzą: Antoniusz, Kleopatra i ich Orszak).

Demetr.  Tak nizko ceni Antoniusz Cezara?
Filo.  Czasami, kiedy nie jest Antoniuszem,
Trochę godności rzymskiej zapomina,
Która go nigdy rzucać nie powinna.
Demetr.  Z boleścią widzę, że postępowaniem
Sam stwierdza w Rzymie krążące potwarze.
Lecz jutro lepszych spodziewam się czynów.
Szczęśliwej nocy! (Wychodzą).


SCENA II.
Alexandrya. Inny pokój pałacu.
(Wchodzą: Charmian, Tras, Alexas i Wróibiarz).

Charmian.  Mości Alexas, słodki Alexas, najrzadszy Alexas, prawie najdoskonalszy Alexas, gdzie wróżbiarz, którego tak zachwalałeś królowej? Niechże poznam tego małżonka, który, jak powiadasz, ma przykryć swoje rogi wiankami.
Alexas.  Wróżbiarzu!
Wróżb.  Czego żądasz?
Charmian.  To on? — Czy to ty panie, co znasz wszystkie rzeczy?

Wróżb.  Z ogromnej księgi tajemnic natury