Strona:Dziennik Dolnośląski, 1990, nr 1 (24 września).djvu/06

Ta strona została uwierzytelniona.

Czynszowy pat


"Międzyzakładowy Komitet Strajkowy Handlowców informuje (...), że od dnia 25 bm. odbędzie się strajk generalny całego handlu wrocławskiego z wyłączeniem PDT "Centrum", SDH "Feniks" i sklepów OPPM." (frag. oświadczenia z 21 bm.).


Spór o tzw. "prywatyzację" sklepów osiągnął punkt kulminacyjny. Handlowcy uznali, że przyznane im preferencje (prawo pierwszeństwa zawarcia umowy po zakończeniu licytacji) są niewystarczające. Protestujący domagają się rezygnacji z przetargów na czynsze tych sklepów, których załogi wyrażą chęć samodzielnego prowadzenia interesu. Dotychczasowe rozmowy z Zarządem Miasta spełzły na niczym. Władze Wrocławia podtrzymują swoje stanowisko — wszystkie lokale komunalne zostaną przyznane zwycięzcom przetargów. W odpowiedzi handlowcy przygotowali strajk i zapowiedzieli walkę, tym razem "do upadłego".
Główną przyczyną buntu jest strach przed utratą pracy, ale i autorzy śmiałego projektu prywatyzacji dorzucili do niego swoje trzy grosze. Nie uwzględniono kilku niuansów, których obecność fatalnie zaciążyła na przedsięwzięciu.
Nieznany jest sposób wyrównywania czynszu dla lokali, które Urząd Miasta wynajął po starych stawkach handlowcom prywatnym, do wysokości sum wylicytowanych w sklepach, objętych przetargiem. Przy dziesięciokrotnej dysproporcji opłat w ciągu dwunastu miesięcy nie daje to szans równego startu wszystkim przedsiębiorcom i drażni tych, którzy pierwsi trafili pod młotek.
Nie uwzględniono też specyfiki statusu ajentów. Od "prywaciarzy" różnią się tylko tym, że umowę o najem podpisywali nie z UM, lecz z przedsiębiorstwem typu "Otex" lub "Społem". Ajent, by skorzystać z przyznanych załogom preferencji, musi wejść w fikcyjną spółkę z własnymi pracownikami, choć tylko on ryzykuje kapitałem. Jeśli zrezygnuje z działalności handlowej, jako pracodawcy nie przysługuje mu odprawa finansowa, lecz sam musi ją wypłacić zatrudnionemu personelowi. Nie ma też gwarancji zwrotu zainwestowanych pieniędzy i tym samym godziwych warunków wycofania się z zajmowanego lokalu... Stąd desperackie posunięcia. To ajenci zorganizowali protest pozostałych handlowców.
Obie strony konfliktu przyparły się wzajemnie do muru. Jeśli dojdzie do generalnego strajku, powstanie groźba sytuacji patowej. Większość jednostek handlowych należy do przedsiębiorstw stojących już teraz na skraju bankructwa. Kilkudniowy przestój w pracy może spowodować ich upadłość. Pesymiści wróżą wówczas rynkową pustkę, której nie wypełni słaby jeszcze handel prywatny. Ostatnią szansę na kompromis mogłaby przynieść środowa sesja RM, ale przypomnijmy, że nieprzejednane stanowisko prezydenta miasta znajduje mocne poparcie wśród radnych. Uchwałę o prywatyzacji dyskutowano już na dwóch sesjach i mimo protestu handlowców radni ją usankcjonowali. W środę problem przetargów może nawet nie trafić do porządku obrad.

ROBERT FRAJ


krzyżówka

reklama