Strona:E. Korotyńska - Kłapouszek.djvu/5

Ta strona została uwierzytelniona.
KŁAPOUSZEK

— Baśka! A ładujże prędzej warzywa! wołał wieśniak do żony — toć już świta dobrze, a z chaty nie wyruszyłem.
— Dobrze ci mówić! — odpowiedziała gospodyni, — spójrz na Kłapoucha, toć wierzga nogami i ani rusz nie da więcej już włożyć.
Podszedł do zwierzęcia gospodarz, pogłaskał go po szyi i grzbiecie i powoli wstawiał na niego kosz z kapustą.
Poczuł osioł rękę gospodarza i ani wierzgnął. Bał się jego bata i lubił, gdy go głaskał, więc nadstawiał szyję do pieszczot i pozwalał ładować na siebie warzywa.