Strona:E Porter Pollyanna dorasta.djvu/205

Ta strona została skorygowana.
ROZDZIAŁ XX.
Goście.

Kilka następnych dni, poprzedzających przybycie „tych strasznych ludzi“, jak ciotka Polly nazywała gości swej siostrzenicy, obfitowało w nieludzką pracę, lecz jednocześnie były one pełne radosnego oczekiwania, tak przynajmniej twierdziła Pollyanna.
Przy pomocy Nancy i jej młodszej siostry, Betty, Pollyanna systematycznie chodziła z pokoju do pokoju, przygotowując wszystko dla wygody i przyjemności mających wkrótce przybyć pensjonariuszów. Pani Chilton nie brała w tych przygotowaniach prawie wcale udziału. Po pierwsze czuła się niezbyt dobrze, a po drugie nie pochwalała tego „szaleńczego pomysłu“ Pollyanny, który wyraźnie godził w godność i dumę dawnych tradycyj rodziny Harringtonów. Za każdym razem widząc przebiegającą przez pokój Pollyannę, pani Chilton, zgorszona, jęczała:
— Ach, Pollyanno, Pollyanno, i pomyśleć, stare domostwo Harringtonów aż tak na psy zeszło!
— Nic strasznego, ciociu, — uśmiechnęła Pollyanna. — Przecież to Carewowie przyjeżdżają do domu Harringtonów!
Lecz panią Chilton nie tak łatwo było przekonać. Wzdychała tylko jeszcze głośniej i ocierała łzy, to też Pollyanna postanowiła nie perswado-