Strona:Edgar Allan Poe - Morderstwo na rue Morgue.djvu/103

Ta strona została przepisana.


pejcz, zmieniła się natychmiast w obawę. Świadomy tego, że zasłużył na karę, Orang-Utang pragnął zdaje się ukryć swe krwawe czyny, to też skakał po pokoju w agonii nerwowego podrażnienia, obalając i łamiąc w swym pochodzie meble i wywlekając pościel z łóżka. W konkluzyi, schwycił naprzód trupa córki i wetknął go w komin, gdzie go znaleziono; potem zaś trupa matki, który natychmiast wyrzucił przez okno.
»Gdy małpa zbliżała się do okna ze swym krwawym ciężarem, marynarz przysunął się przerażony do gromochronu, poczem zsunął się po nim i pospieszył do domu — obawiając się następstw mordu i nie myśląc o losie Orang-Utanga. Słowa słyszane na schodach były ze strony Francuza wykrzyknikami grozy i przestrachu zmieszanym z piekielną paplaniną zwierzęcia.
Nie wiele trzeba dodać dla zakończenia. Orang-Utang musiał uciec z pokoju po gromochronie przed włamaniem się do pokoju. Musiał zamknąć okno przy przechodzeniu przez nie. Potem został schwytany przez samegoż właściciela, który otrzymał za niego znaczną sumę w Jordiu des Plantes. Lebou został natychmiast wypuszczony po opowiedzeniu przez nas okoliczności (z pewnymi komentarzami ze strony Dupina) w biurze Prefekta Policyi. Funkcyonaryusz ten, jakkolwiek dobrze usposobiony dla mego przyjaciela, nie mógł całkowicie ukryć swego niezadowolenia z powodu obrotu sprawy,