Strona:Edgar Allan Poe - Morderstwo na rue Morgue.djvu/72

Ta strona została przepisana.


na Rue Morgue. Jest rodowitym Hiszpanem. Był jednym z tych, co weszli do domu. Nie wchodził na schody. Jest nerwowy i obawiał się skutków wzburzenia. Słyszał głosy. Szorstki należał do Francuza. Nie mógł rozpoznać słów. Ostry głos należał do Anglika — pewny tego. Nie rozumie po angielsku — ale sądzi z intonacyi.
»Alberto Montani, cukiernik, zeznaje, że jeden z pierwszych wszedł na schody. Słyszał głosy — szorstki należał do Francuza. Odróżnił kilka słów. Mówca zdawał się czynić wyrzuty. Nie mógł rozpoznać słów ostrego głosu, mówił szybko i nierówno. Myśli, że to był Rosyanin. Potwierdza ogólne zeznania. Jest Włochem. Nigdy nie mówił z rodowitym Rosyaninem.
»Kilku świadków, powołanych powtórnie, zeznawało, że kominy wszystkich pokoi na czwartem piętrze były za wązkie na to, aby człowiek mógł przejść. Cylindryczne miotły przeprowadzono przez wszystkie kominy w domu. Nie ma wyjścia tylnego, którem możnaby zniknąć niepostrzeżenie. Ciało Mademoiselle L’Espanaye było tak mocno wklinowane w komin, że trzeba było połączonego wysiłku czterech ludzi dla jej wydobycia.
»Paul Dumas, lekarz, zeznaje, że wezwano go do obejrzenia ciał o świcie. Oba trupy leżały na sienniku w pokoju, w którym znaleziono Mademoiselle L. Ciało młodej dziewczyny było potłuczone i podrapane. Stan ten wyjaśniał zupełnie