Strona:Edmund De Amicis - Marokko.djvu/209

Ta strona została przepisana.

śmy się z nim zgodzić nie mogli, iż podczas gdy my życzyliśmy dla Marokko cywilizacyi, on, przeciwnie, utrzymywał, że cywilizacya uczyniłaby ten naród stokroć gorszym i nieszczęśliwszym; i muszę to wyznać, że chociaż zapewne nie miał słuszności, czasami trudno było z nim się nie zgodzić.


Duar składa się zazwyczaj z dziesięciu, piętnastu lub dwudziestu rodzin, które najczęściéj są złączone z sobą jakiémiś węzłami pokrewieństwa. Każda rodzina ma swój namiot. Namioty są ustawione w e dwa równoległe szeregi, oddalone od siebie na trzydzieści kroków mniéj więcéj tak, iż tworzą w środku rodzaj prostokątnego, z obu stron otwartego placyku. Namioty niczém się prawie pomiędzy sobą nie różnią. Zrobione są z wielkiego kawałka czarnéj albo orzechowéj tkaniny, sporządzonej z włókien karłowatych palm, i koziéj lub wielbłądziéj wełny, która zawiesza się na dwu drągach lub dwu grubych trzcinach, połączonych z sobą belką na nich leżącą. Kształt tych namiotów jest jeszcze zupełnie takim, jakim był kształt owych mieszkań Numidyjczyków Jugurty, które Sallustiusz porównywa do okrętu przewróconego tramem spodnim do góry. W jesieni i w zimie płachta spuszcza się aż do ziemi i przytwierdza się do niéj za pomocą kołków i sznurów, w taki sposób, aby się pod nią ani wiatr ani woda nie mogły przedostać. W lecie płachta wyżéj się podnosi, tak aby od dołu