Strona:Edmund De Amicis - Marokko.djvu/33

Ta strona została przepisana.

nymi włosami, a nade wszystko malowniczym strojem tak dalece od tamtych się różnią, że wziąćby ich można za całkiem inne plemię. Noszą rodzaj szlafroka kolorowego lecz zwykle dosyć ciemnéj barwy, na nim pas miękki, czerwony, czarną czapeczkę, szérokie spodnie, zaledwie na cal jeden ukazujące się z pod długiego szlafroka, i żółte pantofle. Pośród nich nie brak i „elegantów”, którzy stroją się w cienkie, kosztowne tkaniny, w haftowane koszule, w jedwabne pasy, w pierścienie i złote łańcuchy; żaden z nich jednak nie razi, nie grzeszy przesadą; przeciwnie, całość ich stroju, pomimo bogactwa, jest zawsze surowa; ich ruchy i układ pełne wdzięku i jakiéjś pańskiéj godności. O, jakże śmiésznie i nędznie wygląda przy nich tych kilku ich spółbraci, którzy przywdzieli surdut i czarny cylinder! Pomiędzy dziećmi prześliczne są typy, lecz ten rodzaj szlafroka, który i one tu noszą, niestosowny jest do ich wieku. Każdy mały żydek przypomina mi tego dyletanta-aktora naszych amatorskich przedstawień w kolegium, który występował w roli protagonisty w komedyjce Dworek aptekarza.


∗             ∗

Znajduję, iż w tém wszystkiém com słyszał dotychczas o piękności marokańskich żydówek, niema najmniejszéj przesady. Wielkie, czarne oczy, gładkie czoła, purpurowe usta, kształty posągu: oto główne jéj cechy. Jestto piękność okazała, wspaniała,