Strona:Edmund De Amicis - Marokko.djvu/345

Ta strona została przepisana.




∗             ∗

Czasami przychodzą do pałacu renegaci hiszpańscy, pytając o pana Patxota. Powiadają, iż tych nieszczęśliwych jest do trzechset w całém państwie. Przeważnie są to hiszpanie, sądzeni za zwyczajne przestępstwa i zbiegli z galer wybrzeża; drugą mniejszą część renegatów stanowią, dezerterowie francuscy, oraz motłoch wszelkiego rodzaju, przybyły z różnych krajów Europy. Niegdyś dochodzili oni do piastowania wysokich urzędów u dworu i w wojsku, tworzyli pułki oddzielne i pobierali znaczny żołd od sułtanów. Lecz dzisiaj położenie ich bardzo się zmieniło. Zaledwie do Marokko przybędą, muszą bezzwłocznie wyrzec się wiary chrześciańskiéj i przyjąć islamizm, co się uskutecznia przez proste wymówienie pewnéj formuły bez żadnych innych obrzędów. Nikt już potém nie dba o to czy taki renegat spełnia, czy nie spełnia przepisów religijnych; większość ich, rzeczywiście, nigdy nie chodzi do meczetów a nawet modlitw nie umié.