Strona:Edmund Jezierski - Wyspa elektryczna.djvu/49

Ta strona została uwierzytelniona.

oświadczył:
— Rada zarządzająca wysłuchała waszych pragnień odzyskania wolności i chce was obdarzyć nią częściowo. Lecz w tym celu musicie wysłuchać warunków naszych i złożyć przysięgę, że ich dotrzymacie.
— Złożymy ją — odrzekł z powagą Wawrzon.
— O ile tylko warunki wasze będą zgodne z przekonaniami naszemi — dodał Henryk.
Postać skierowała się już ku wyjściu, gdy Henryk, zagradzając jej drogę, spytał:
— Proszę, powiedz nam, panie, gdzie jesteśmy i jak nazywa się kraj, do którego nas losy zaniosły?
Postać odsunęła go ze swej drogi i, wpijając płonące oczy w twarz jego, odrzekła:
— Młodzieńcze! Nie pytaj nigdy o to, jeżeli ci życie miłe. Na to żądanie odpowiedzi z niczyich ust nie posłyszysz i jeszcze śmierć może cię spotkać.
I zniknęła w otworze ściany, która za jej dotknięciem rozstąpiła się.


VI
PRZYSIĘGA

Obydwaj przyjaciele pozostali sami, pogrążeni w głębokiej zadumie.
A więc nigdy nie dowiedzą się, gdzie losy ich zaniosły, nigdy nie rozwikłają tej zagadki.
A przytem ta tajemnicza przysięga?
Przypominało to zupełnie obrzędy wolnych