Strona:Eliza Orzeszkowa - Marta.djvu/119

Ta strona została przepisana.


kobieca i parę uśmiechniętych główek dziecięcych, wychylających się z za uplotów gałęzi. Na najdalszym planie w niepewnych już, ale wdzięcznych zarysach, ukazywał się domek wiejski z werandą, oplecioną bluszczem, i wybiegająca z niego droga, której szlak kręty i mgłą przysłoniony rozpływał się i niknął w oddaleniu. Była to kompozycya prosta, jedną ze scen codziennego, wiejskiego życia przedstawiająca, ale wykonana biegłą i natchnioną ręką utalentowanego rysownika, stanowiła piękne acz drobne dzieło sztuki. Od wiejskiego domku, czterema swemi prostemi oknami wdzięcznie spoglądającego na widza, i smukłej postaci kobiecej, w pełnej rozkosznego zaniedbania postawie, siedzącej pod cieniem drzewa, do figlarnych twarzyczek dziecięcych, przeglądających z za uplotu różanych gałęzi i krętego szlaku drogi, rozpływającego się śród mgły i przestrzeni, wszystko tu nosiło na sobie piętno szczęśliwie pochwyconej i dobrze uwydatnionej charakterystyki, zachwycało oko, budziło wyobraźnią, skłaniało myśl do porównań i odgadywań. Wyborna poprawność i przedziwna lekkość rysunku szła tu w parze z poetycznością pomysłu, uwydatniając i podnosząc jego zalety. Natchnienie i znajomość techniki zarówno dopisały artyście w chwili, gdy lekką, a zara-