Strona:Eliza Orzeszkowa - Marta.djvu/130

Ta strona została przepisana.


i drugą, z którą nikt już nie rodzi się, która nabyć można tylko pracą, nauką. Z talentu powstaje zapewne natchnienie, ale natchnieniem raz już istniejącem rządzi umiejętność. Umiejętność techniczna, nie ożywiona talentem, prawdziwego dzieła sztuki stworzyć nie może i posługuje co najwięcej rzemieślniczym robotom, ale nawzajem talent choćby najwyższy, pozbawiony umiejętności technicznej jest siłą pierwotną, ślepą, nierozwiniętą i zarazem nieokiełznaną, zdolną conajwięcej tworzyć rzeczy kalekie, chaotyczne i nie kompletne. Pani posiadasz do rysunku talent, talent dość nawet wysoki, skoro odgadnąć go można w robocie pani, pomimo więcej niż wadliwej techniki jej wykonania. Ale...
— Adamie! ozwał się w tej chwili głos gospodyni domu.
Marya Rudzińska powstała i zbliżając się do stołu, przy którym toczyła się rozmowa, patrzała na męża z wyrazem prośby w oczach, na słuchającą go kobietę z żalem i trwogą. Marta zrozumiała obawę dobrej kobiety. Podniosła głowę i rzekła pewnym głosem:
— Pani! ja pragnę usłyszeć całą, całą prawdę. Z krótkich dotąd doświadczeń moich przekonałam się o wielkiej słuszności tego, co mąż jej powiedział przed chwilą: nic materyalnie i moralnie szkodliwszem nie jest