Strona:Eliza Orzeszkowa - Marta.djvu/133

Ta strona została przepisana.


ze stopniem doskonałości wyrobów. W dziedzinie sztuki, tak jak w każdej innej dziedzinie, ofiarującej pole dla pracy ludzkiej, człowiek zdobyć może dostateczne, niekiedy świetne warunki bytu, zdobyć je przecież może wtedy tylko, jeśli posiada talent nietylko przyrodzony, ale wykształcony, jeśli nie jest dyletantem tylko, ale artystą.
Wypowiedziawszy to wszystko, Adam Rudziński powstał i z uszanowaniem skłaniając się przed Martą, dodał:
— Przebacz pani, że mówiłem tak długo. Nie mogłem jednak rozmowy mej z nią zawrzeć w kilku słowach. Lękałem się, abyś pani nie przypuściła, iż ci, którzy mojemi usty odrzucają jej pracę, powodują się kaprysem lub uprzedzeniem jakiem, któreby w tym razie było niemal występkiem. Rysunek pani nie odpowiada potrzebom pisma, któremu miał służyć. Nie jest on dość poprawnym, ani dość dokładnym, nie powtarza dostatecznie myśli i charakterystyki pierwowzoru. Twarz młodej matki naprzykład rysowaną była przez panią z widocznem uczuciem i zamiłowaniem, a jednak jakże rysy jej wydają się mglistymi w porównaniu z wyrazistością, którą im nadał umięjętny i wprawny rysownik. Jakże w skutek mglistości tej wiele ubyło wyrazowi tych oczu, ścigających poruszenia ukochanych im istot,