Strona:Eliza Orzeszkowa - Marta.djvu/143

Ta strona została przepisana.


— Oto jest materya w reyony! białe i różowe, efekt wyborny! bardzo voyant!
— Reyony popielate, zupełnie dystyngowane!
— Rzut błękitny na białem fond! dla osób młodych!
— Koronka na puf, albo na papiliona? Oto są barby — z brzegami dentelés i unis, które panie wolą?
— Panie kupią Bismark z ramażem? bardzo dobrze! ile łokci? piętnaście? nie! dwadzieścia?
— Panie przekładają barby z brzegami dantelowanemi? gust wyborny! czy na papiliona?
— Dla pani reyony popielate, a dla pani rzut błękitny na białem fon? po ile łokci?
Urywki te rozmów prowadzonych przez czterech młodych panów z czterema kupującemi paniami składały się na pewien, jeśli tak wyrazić się można, szczebiot, który wychodząc z ust mężczyzn, sprawiał efekt wcale niepospolity. Gdyby nie brzmienia głosów, które jakkolwiek przedziwnie ukształconemi modulacyami naśladowały miękko szelesty falujących materyi i ciche szmery rozwijanych koronek, niemniej przecież wychodziły z piersi męskich, zaopatrzonych wyraźnie przez naturę w dość potężne płuca i doskonale zbudowane