Strona:Eliza Orzeszkowa - Marta.djvu/156

Ta strona została przepisana.


czone: „Nic nie uzbroiło mię przeciw ubóstwu, nic nie nauczyło pracy.“
Marya milczała, gospodyni domu przenikliwa i żywa jak iskra, pochwyciła w locie chwilę zakłopotania i wahania się towarzyszki.
— Mówiłaś przed chwilą, droga Maryo, że osobom zajmującym się sprzedażą towarów trzeba tylko umieć rozwijać, układać i mierzyć materye. Tak to się zdaje na pozór. W gruncie powinny one posiadać wiele innych przymiotów, jak naprzykład: przyzwyczajenie do jak najściślejszego porządku, jeden bowiem przedmiot nie na właściwem miejscu umieszczony, jedna fałda materyi źle zagięta, jeden zwój koronki niedbale rzucony sprawia zamięszanie w sklepie lub przyczynia mu ważne straty. Trzeba także, aby sklepowi umieli rachować i nie byle jak rachować, tam bowiem gdzie w każdej godzinie, minucie niemal wpływają sumy coraz nowe i coraz inne cyfry reprezentujące, opuszczenie jednego grosza stać się może przyczyną nieładu w rachunkach, którego my najpilniej strzedz się musimy; nakoniec i przedewszystkiem sklepowi powinni znać świat, ludzi, wiedzieć, w jaki sposób z kim się obejść, jak komu dogodzić, komu wierzyć na słowo, komu odmówić kredytu itd. Wszystkich przymiotów tych najczęściej pozbawione są kobiety. Nie przyzwyczajone do