Strona:Eliza Orzeszkowa - Marta.djvu/66

Ta strona została skorygowana.


Ludwika Żmińska powstała. W przedpokoju ozwał się dzwonek, zwiastujący przybycie nowej jakiejś osoby, właścicielka bióra zmierzała do ukończenia rozmowy z młodą wdową.
— Uczynię wszystko, co będę mogła, aby wynaleźć dla pani odpowiednie zajęcie; nie spodziewaj się pani jednak otrzymać je prędko. W ogóle, w dziedzinie nauczycielstwa ofiara pracy przewyższa o wiele jej żądanie. Nauczycielki z bardzo wysokiem językowem i artystycznem uzdolnieniem byłyby pożądanemi i otrzymują świetne stosunkowo posady, takich jest przecież najmniej, za mało nawet w stosunku do potrzeby: co do początkowego zaś nauczania, zajmuje się niem, lub zajmować pragnie takie mnóstwo kobiet, że nadmierna ta konkurencya nietylko sprowadza do niesłychanie nizkiej cyfry cenę pracy, ale utrudnia, dla większości uniemożebnia zdobycie tej ostatniej! Powtarzam jednak, że uczynię wszystko, co będę mogła, aby znaleść dla pani lekcye, idzie tu zresztą tak dobrze o interes pani, jak o mój własny. Za dni kilka, za tydzień, chciej pani przyjść tu znowu, a może znajdziesz już jaką wiadomość.
Mówiąc te słowa, właścicielka bióra od stóp do głowy okryta już była urzędowym chłodem i sztywnością, w pokoju bowiem ukazała się nowa postać kobieca.