Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/124

Ta strona została uwierzytelniona.
112
ELIZA ORZESZKOWA

kochają, wszystko przyjąć można...
Po sekundzie zastanowienia dokończyła z rozwagą:
— Nawet trzeba, bo nieprzyjęcie znaczyłoby, że uważamy ich za obcych...
Przyjemski wpatrywał się w nią, jak w tęczę. Potem zapytał zwolna:
— A od obcych nie przyjmuje się nic wcale?
— Nie! — patrząc na niego, odpowiedziała śmiało.
— Ja zaś dla pani jestem obcym, co?
Złotawe źrenice jej zamigotały, w linii ust drgnął żal wnet powściągnięty.
— Tak, — szepnęła.
Stał jeszcze chwilę, oparty o