Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/13

Ta strona została uwierzytelniona.
I.

Był to jeden z tych domków, które wydają się uśmiechami wsi, albo jej echami, spadłemi pomiędzy ulice i kamienice miejskie. Maleńki, biały, z ganeczkiem na dwóch słupkach, stał w ogrodzie zaniedbanym, któremu właśnie zaniedbanie nadawało pozór gęstwiny zielonej i świeżej. Dziedzińca nie miał wcale; od ulicy przedzie-