Strona:Eliza Orzeszkowa - Pieśń przerwana.djvu/156

Ta strona została uwierzytelniona.
144
ELIZA ORZESZKOWA

oparł o stół, i zdawało się, że chce coś powiedzieć, ale się waha i namyśla. Po chwili mówić zaczął:
— Chcę pana o coś zapytać, o coś poprosić i z góry przepraszam, jeżeli w mojem zapytaniu czy prośbie będzie mała niedyskrecya...
— Owszem, owszem — skłonił się Wygrycz, — niech pan dobrodziej nie robi sobie żadnej subjekcyi. Jesteśmy sąsiadami, i jeżeli mogę być w czemkolwiek użyteczny...
Przyjemski przerwał:
— Przeciwnie, ja to chciałem zapytać pana, czy nie pozwoliłby mi pan być mu użytecznym...
Mocniej opierając o stół rękę, mówił głosem bardzo miękkim, wprost aksamitnym: