Strona:Elwira Korotyńska - Mały kramarz.djvu/14

Ta strona została uwierzytelniona.

I podskakiwał przytem i gwizdał radośnie, czując się teraz użytecznym członkiem społeczeństwa.
Z okna parterowego kuchni wysunęła się głowa milutkiej gosposi i głos młody a pełen dobroci zawołał Józia.

Biegł, ile mu sił starczyło, ciesząc się nową możliwą sprzedażą którego z towarów. Znów kilka groszy zarobi! A to się dziadek ucieszy!