Strona:Elwira Korotyńska - O krasnoludkach i żelaznej górze.djvu/15

Ta strona została uwierzytelniona.

twej ukochanej... Idź! Ja tu zostane na straży... Bądź spokojny.
OLAW (wychodząc). Dzięki ci, dobrę ptaszę!
KRUK. Dobry to i litościwy młodzian. Gdym padał z pragnienia, napoił mnie na mchach miękkich ułożył... niechże będzie szczęśliwy!
KRASNOLUDEK II. A ty czego się wtrącasz do spraw naszych, czarny ptaku? Precz mi od ciała tej panny, bo głowę ci kamieniem rozłupię!
KRUK. Cicho! milcz wobec śmierci!
KRASNOLUDEK. A jak milczeć nie będę?
KRUK. Nieszczęście cię spotka — jam ptak żałobny... Umykaj!
KRASNOLUDEK (ucieka).