Strona:Emil Pouvillon - Jep Bernadach.djvu/149

Ta strona została przepisana.
XII.
Odczynianie uroków.

Galderyk zażył lekarstw o Barabianny, ale ku wielkiemu zdumieniu matki, nie ozdrowiał.
— Wiesz co, możeby pójść do Taurynyi, poradzić się Cabirana, pasterza Barthésów — radziła mu Aulari. — Barabianna umie dużo, ale Cabiran umie jeszcze więcej. Mówią, że nie »chybi« ani jednemu choremu. Przychodzą doń z daleka, z Mont-Louis, z Céret, a nawet z Perpignan i wszyscy odchodzą do domu zdrowi. Cabiran zna różne zioła, do odczyniania uroków służące i umie zaklęcia na złe losy. Na twojem miejscu spróbowałabym.
— Nie mówiąc już o tem, że i mnie oddasz przysługę — dodał Bernadach. — Chciałbym kupić u mistrza Cabirana kilka cieląt kuma mego, Barthésa. Trzody zeszły właśnie ku Las Clouses, gdzie zimują, na paszy. Gdy się skończysz radzić, obejrzyj bydło, więcej tam jak sto sztuk byczków i jałówek. Wybierzesz, a o cenie pogadam potem sam z Barthesem. Jakże myślisz chłopcze, grudniowy księżyc świeci jasno, a wiatr wieje od Hiszpanii... piękna będzie jutro pogoda? Jeśli wyjdziesz przed świtem, zdążysz wrócić jeszcze przed wieczerzą do domu.