Strona:Emil Zola - Germinal.djvu/164

Ta strona została przepisana.

gały się śmiechy w korowodzie, a gdy minięto ostatnie domy i pogrążono się w ciemnocie pól, buchęła ku idącym z niezmierzonych łanów pszenicznych duszna gorąca fala. Musiano wiele dzieci napłodzić tej nocy. Nikomu się jeść nie chciało Levaque padł odrazu na łóżko i spał już, gdy u Maheuów dogryzano jeszcze mechanicznie bez potrzeby resztek mięsa pozostałego z obiadu.
Stefan z Chavalem zawrócili jeszcze do Rasseneura.
— Zgoda! — wykrzyknął Chaval wysłuchawszy projektu kasy wsparć.
Daj rękę, jesteś dzielny chłop!
Stefana oczy połyskiwały już pijackiem blaskiem. Wykrzyknął:
— Dobrze, idźmy ręka w rękę! Wiesz bracie, za dobrą sprawę oddam wszystko, piwo i dziewczęta! Jedna myśl mnie jeno upaja... to jest myśl, że niedaleka chwila w której zmieciemy z powierzchni ziemi klasy posiadające.

III.

Około połowy sierpnia Stefan sprowadził się do Maheuów Zacharyaszowi po ślubie Kompania wyznaczyła inne mieszkanie w kolonii, gdzie już teraz królowała Filomena z dziećmi.
W pierwszych dniach czuł się Stefan zmieszany. Żył teraz obok Katarzyny tak blisko, zajął miejsce jej brata, spał w łóżku z Jeanlinem stojącem na przeciw jej łóżka. Widział jak się rozbierała i ubierała. Zrzuciwszy spódnicę zostawała w cienkiej koszuli blada, wątła a Stefan bezustannie był podniecony gdy patrzył na jej białe, jakby pobielone nogi i ręce od których odbijała jaskrawo opalona słońcem twarz. Odwracał się z początku, udawał, że nie widzi, ale widział. Z początku ujrzał jej nogi potem czasem gdy się kładła dostrzegł przelotnie kolano, rano gdy się pochyliła nad miednicą małe okrągłe piersi o niedokształconych sutkach. Spieszyła się odwracając od niego