Strona:Erazm Majewski - Profesor Przedpotopowicz.djvu/213

Ta strona została uwierzytelniona.

— Człowiek którego możemy tu spotkać, nie jest może nawet buszmenem, jest tylko w całem znaczeniu tego wyrazu pełnoletniem niemowlęciem. To mąż o umyśle trzyletniego dziecka, o instynktach i przyzwyczajeniach...
— Niekończ!
— To rozbitek, zawieszony między dwoma światy. Kajdany pierwszego skruszył, do drugiego jeszcze nie dorósł.


Szkielet Żubra.

Istota, która ziemię sobą kiedyś wypełni, złe i dobre spotęguje do nieznanych dotąd rozmiarów, tuła się gromadkami po puszczy, w ciągłem niebezpieczeństwie życia, bezsilna, z głową pełną zarodków myśli, zalękniona, prześladowana, tępiona przez zwierzęta i żywioły.
W pogodnych momentach życia uśmiecha się niby dziecię z kołyski do całego świata; huk znowu piorunów, wycie wichru, ciemności nocy, ryk drapieżnych bestyi, błyskawice i piorunowe pożary przygniatają go, dręczą i onieśmielają... O! nie do zazdrości to położenie!
— Zkądże on się wziął tutaj? — zapytał Stanisław.