Strona:Erazm Majewski - Profesor Przedpotopowicz.djvu/248

Ta strona została uwierzytelniona.

— Bo też nawet wyrażenie, o którem mowa, utraciło dosłowne znaczenie, stało się niejasnem wspomnieniem stanu rzeczy dawno zapomnianego i trwa już tylko, jako szczytna przenośnia, w ustach rodu ludzkiego. Zresztą, jak długo jeszcze pielęgnowanie niewygasającego ogniska było ważnym czynnikiem życia, mamy dowód w niezbyt dawnej tradycyi. Litwini do niedawna strzegli świętego Znicza, a do dziś przecie żyją na ziemi czciciele ognia. Klasyczny świat poczytywał ogień za najcenniejszy dar niebios, za podarunek bogów. W obyczajach ludu żyje do dziś tysiące śladów czci, której ogień był przedmiotem. I słusznie.
Taki żywioł, któremu człowiek zawdzięcza niemal całe swe dzisiejsze stanowisko, nie mógł pozostać zapomnianym. Toż i dla nas, dzieci najnowszej cywilizacyi, jest on niesłychanie ważnym czynnikiem. Z utratą jednego ognia — człowiek cofnąłby się bezwarunkowodo stanu dzikości.
To prawdziwy dar niebios, który człowiekowi pozwolił przetrwać złe godziny i rozwinął go prędzej niż cała przyroda!


XXVII.
Epoka Musteryeńsko­‑magdaleńska. — Tarpeja końska. — Bezbronny pogromca.
M


Mroźny klimat łagodniał stale, lecz ocieplanie się powietrzni przyniosło obok korzyści dla mieszkańców środkowej Europy dotkliwe także klęski. Wzgórza, okryte dawniej wiecznemi śniegami, porastały już odwiecznym lasem. Ziemi, zdatnej na mieszkanie, na wyżynach przybywało, ale za to niziny stały się niebezpiecznemi siedliskami i mrowia już ofiar zabrały. Dawne koryta rzek i strumieni nie mogły pomieścić zwiększonej masy wód, która spływała z topniejących śniegów oraz lodów, nagromadzonych przez lat tysiące.

Powodzie i zalewy rozległych dolin stały się zwykłem, co rok niemal powtarzającem się zjawiskiem. Nieliczne garstki ludzkie, ratując życie, musiały się chronić na wyżyny. Kogo zaskoczyła niespodzianie powódź wiosenna, ten ginął bez ratunku. Stosunki takie panowały w całej niemal zamieszkanej Europie.