Strona:Erazm Majewski - Profesor Przedpotopowicz.djvu/265

Ta strona została uwierzytelniona.

— Zaraz zobaczysz. Przystąpimy do dzieła, które na całe tysiącolecia uwieczni nasze imiona.
— Jakto? unieśmiertelni nas aż na tysiącolecia?
— Tak mi się zdaje!


Jesteśmy w samej pełni trwania zimnej i suchej doby Magdaleńskiej... (patrz str. 250).

— Cóż zamierzasz uczynić? Pamiętaj, że nieśmiertelnością cieszą się tylko nieliczne i wyjątkowo szczęśliwe geniusze! Iluż najsławniejszych pamięć zatarła się po kilku, a nawet paru wiekach.
— Będziemy usiłowali, aby nasza dłużej przetrwała. Leży to w znacznej części w naszej mocy. Oby tylko czasu starczyło.
Przepotopowicz spoglądał na anglika z niedowierzaniem. Nie mógł pojąć o co mu chodzi.