Strona:Erazm Majewski - Profesor Przedpotopowicz.djvu/27

Ta strona została uwierzytelniona.

Lord, blady ze wzruszenia, nie zdolny wymówić słowa, wydostał się z powozu i pożegnał damę ceremonialnym ukłonem.
— Nie! tak dłużej być nie może! — ryknął na głos. — Wyjadę dziś jeszcze, choćby na koniec świata! I nagle przypomniał sobie towarzysza przygód i wybawiciela, d-ra Muchołapskiego.


Jakto? czyżby zakaz dotyczył i Ekscentryków?...

— Że też o nim mogłem zapomnieć! — zawołał uderzając się w czoło. — Jadę do Warszawy!


∗                              ∗

Zanim towarzyszyć będziemy lordowi w jego podróży, zajrzyjmy jeszcze do jego mieszkania, gdzie w przedpokoju rozegrała się ostatnia scena jego gniewu za nieproszoną popularność i zerwanie z klubem Ekscentryków.
Stało się to w ten sposób:
Poobiednią drzemkę lokaja przerwał odgłos dzwonka, poruszonego silną i śmiałą ręką.
— Lord Puckins przyjmuje? — zapytał poważny gentelman.
— W domu, lecz nie przyjmuje nikogo, — wygłosił sztywnie lokaj Puckinsa.